Stare drewniane chałupy, budownictwo zagrodowe, młyny, folusze wodne, karczmy, pasieki, kuźnie z pełnym oprzyrządowaniem, wapienniki, stare kościółki, dzwonnice, kapliczki przydrożne, schroniska to jest to, co robi wrażenie i kojarzy się nam z dawną wsią za czasów naszego dziadka czy babci. Taka była nasza "wieś spokojna, wieś wesoła".

Gdzie się to podziało? Powoli odeszło w przeszłość, w zapomnienie, jeśli już całkiem nie umarło i nie zostało wyburzone, spalone. Z historii wiemy, że piękno i architektura dawnej góralskiej wsi w Beskidzie Żywieckim urzekła króla Szwecji Gustawa II Adolfa, który już w latach 30. XVII wieku nakazał przeprowadzić badania kultury naszych wsi.

W XIX w. wszystkie wsie objął proces industrializacji i urbanizacji, czyli tzw. proces "unowocześniania". Spowodował on zmianę trybu życia jej mieszkańców, obyczajów, sprzętów i narzędzi rolniczych. Jednak obecnie wśród nas - górali żywieckich budzi się świadomość, która nakazuje nam powrotu do korzeni.

"O muzeum regionalnym myśleli działacze społeczno - kulturalni, kiedy w 1971 roku podejmowali działania zmierzające do jego powstania. Z inicjatywą powstania skansenu na Żywiecczyźnie występowali działacze PTTK, wpierani przez takie autorytety ja prof. R. Reinfuss, czy wojewódzki konserwator przyrody w Krakowie dr. H. Pieńkowska. Także ówczesne władze powiatowe, w tym przewodniczący PPRN Ferdynand Łukaszek udzielały inicjatywie błogosławieństwa.

Wówczas gdyby na tę inicjatywę znalazły się środki miała ona ogromne szansę realizacji.

W 1986 roku z inicjatywy dyrekcji i rady społeczno-naukowej Żywieckiego Parku Krajobrazowego podjęto działania mające na celu utworzenie żywieckiego parku etnograficznego. Duszą i motorem tych działań był członek rady społeczno-naukowej ŻPK , pracownik naukowy Politechniki Gliwickiej dr. inż. arch. Stanisław Wiewióra. Założenia wstępne opracował Lucjan Grajny - etnograf. prace studialne nad dokumentacją przestrzenno-architektoniczną rozpoczęli studenci Politechniki Gliwickiej pod kierownictwem Stanisława Wiewióry. W poczynania te aktywnie włączył się naczelnik gminy Radziechowy Wieprz - Franciszek Stopka, jako że wstępnie ustalono lokalizację, skansenu na terenie tej gminy. Wspierał inicjatywę Wojewódzki Konserwator Zabytków w Bielsku-Białej Karol Głuszczyk.

Żywiecki Park Etnograficzny planowano zlokalizować wzdłuż drogi Żywiec-Zwardoń na odcinku od stawów w Radziechowach po wapiennik w Przybędzy. Za taką lokalizacją przemawiał fakt, że na tym terenie istniały już obiekty, które nic nie tracąc na swoim dotychczasowym znaczeniu mogły zostać wkomponowane w skansen. Obiekty te istniejące po dzień dzisiejszy to: stawy rybne, stara kuźnia, a obok niej ciekawa studnia, zabudowania gospodarcze majątku w Wieprzu wraz z gorzelnią, kapliczka i wapiennik w Przybędzy. Obiekty te należało stopniowo wzbogacać o nowe, które można było częściowo sytuować na skarpach i nieużytkach, a częściowo na gruntach wykupionych od rolników. Opracowane koncepcje zakładały, że będzie to skansen żywy. To znaczy, że oprócz części typowo muzealnej i wystawienniczej będą tam obiekty czynne produkcyjnie. Ponadto zamierzano przenieść tu młyn wodny, kołodzieja, pasiekę, karczmę, zajazd z bazą hotelową, pole namiotowe, amfiteatr i uruchomić dom pracy twórczej. Byłaby tu również siedziba ŻPK. Życie jednak potoczyło się inaczej... Franciszek Stopka odszedł ze stanowiska naczelnika gminy. W międzyczasie śmierć zabrała Lucjana Grajnego i Stanisława Wiewiórę, a ja musiałem odejść z pracy z ŻPK." - wspomina Antoni Urbaniec w artykule do Kalendarza zywieckiego w 2015 roku.

Z biegiem czasu obiekty drewniane uległy ogromnemu spustoszeniu. Pożary, nietrwałość materiału, nowa architektura, wymagania bytowe chwili obecnej niszczą dziś to cośmy podziwiali wczoraj. Jeszcze w połowie XIX wieku w zdecydowanej większości Rajcza posiadała zabudowę drewnianą, jednak była ona bardzo podatna na zniszczenia przez pożary czy warunki atmosferyczne. Z czasem zostały być wypierane przez budownictwo murowane. Teraz w XXI wieku wiele ludzi marzy o drewnianym domku gdzieś w górach, o ciszy spokoju, wolnym biegu życia bez stresu i pośpiechu, zgodnie z porami roku. Dziś pozostały nam na wsiach Żywiecczyzny jedynie pojedyncze przykłady zwartej zabudowy drewnianej.

Przykładowo Rajcza czy Ujsoły od dawien dawna słynęły z licznych tartaków, dobrych stolarzy, cieśli, którzy z biegiem czasu wypracowali własny styl góralski. W Gminie Rajcza, Ujsoły, Węgierska Górka czy Milówka do tej pory zachowało się kilkanaście drewnianych chałup, z których nieliczne są użytkowane. Większość z nich jest opuszczona przez właścicieli i niszczeje. Starzy gazdowie pomarli, a młodzi budują nowe domu lub wyjeżdżają na studia i do pracy do miasta lub za granice. Nie myślą o ojcowiźnie, przeważnie szukając wygodnego życia, chcą uciec od "ciężkiego chleba" i warunków życia na wsi. Czy to nie jest błąd?

Jak już wspominałam wiele wsi Żywiecczyzny słynęło z dobrych rzemieślników. Ta piękna historia ma swoje podłoże np. w dawnych Zakładach Rybińskiego (tartaki, zakłady drzewne) i wielu małych zakładach rzemieślniczych, gdzie pracowali często prawdziwi artyści.

Czy uda nam się przenieść w czasie jakieś 100 lat wstecz? Odtworzyć niepowtarzalne piękno dawnej kultury ludowej Żywiecczyzny? Czy życie znów będzie płynęło wolniej i radośniej, spokojniej? 

Zdjęcia: Magdalena Sporek

Bibliografia: 

1.Artykuł pt. Pożegnanie Skansenu, Antoni Urbaniec, Kalendarz Źywiecki 1998

2. Daniela Tyc-Późniak: Budownictwo Drewniane w Rajczy, artykuł z Gronie nr XV (2015)

3. Zbigniew Gałuszka,  artykuł pt. Budownictwo Ludowe na Żywiecczyźnie, Kalendarz Źywiecki 1998